Co symbolizują Rybak i Wenus z Milo?

Co w ”Ludziach bezdomnych” Stefana Żeromskiego symbolizują Wenus z Milo i Rybak Puvisa de Chavannes’a? Odpowiedz, analizując poniższe fragmenty oraz wykazując związek obu symboli z kreacją bohaterów i innymi symbolami przedstawionymi w utworze.

Venus_Milo_1.jpgfragment I

W zakątku tworzącym jakby niewielką izbę, oświetloną jednym oknem, stoi na niewysokim piedestale tors białej Afrodyty. […] Judym widział już był ten cenny posąg, ale nie zwracał nań uwagi jak na wszelkie w ogóle dzieła sztuki. Teraz zdobywszy w cieniu pod ścianą wygodną ławeczkę jął dla zabicia czasu patrzeć w oblicze marmurowej piękności. Głowa jej zwrócona była w jego stronę i martwe oczy zdawały się patrzeć. Schylone czoło wynurzało się z mroku i, jakby dla obaczenia czegoś, brwi się zsunęły. Judym przyglądał się jej nawzajem i wtedy dopiero ujrzał małą, niewidoczną fałdę między brwiami, która sprawia, że ta głowa, że ta bryła kamienna w istocie – myśli. Z przenikliwą siłą spogląda w mrok dokoła leżący i rozdziera go jasnymi oczyma. Zatopiła je w skrytości życia i do czegoś w nim uśmiech swój obraca. Wytężywszy rozum nieograniczony i czysty, posiadła wiadomość o wszystkim, zobaczyła wieczne dnie i prace na ziemi, noce i łzy, które w ich mroku płyną. Jeszcze z białego czoła bogini nie zdążyła odejść mądra o tym zaduma, a już wielka radość dziewicza pachnie z jej ust rozmarzonych. W uśmiechu ich zamyka się wyraz uwielbienia. Dla miłości szczęśliwej. Dla uczestnictwa wolnego ducha i wolnego ciała w życiu bezgrzesznej przyrody. Dla ostrej potęgi zachwytu zmysłów, którego nie stępiły jeszcze ani praca, ani zgryzota, siostry rodzone, siostry nieszczęsne. Uśmiech bogini pozdrawia nadchodzącego z daleka. Oto zakochała się w pięknym śmiertelniku Adonisie… Cudne marzenia pierwszej miłości rozkwitły w łonie jej jako kwiat siedmioramienny amarylisa. Barki jej wąskie, wysmukłe, okrągłe dźwignęły się do góry. Dziewicze łono drży od westchnienia… Długi szereg wieków, który odtrącił jej ręce i zorał prześliczne ramiona szczerbami, nie zdołał go zniweczyć. Stała tak w półmroku „wynurzająca się”, Anadiomene, niebiańska, która roznieca miłość. Obnażone jej włosy związane były w piękny węzeł, krobylos. Podłużna, smagła twarz tchnęła nieopisanym urokiem.

[...] Była to Afrodite, ona sama, która się była poczęła z piany morskiej [...] jasny i dobry symbol życia, córka nieba i dnia…


fishermen.jpg

fragment II

– Zna pan „Rybaka” Puvis de Chavannes’a? – rzekła panna Podborska.

– „Rybaka”? nie przypominam sobie…

Kiedy to mówił, ukazał mu się obraz, o którym była mowa. Widział go przed rokiem i uderzony niewypowiedzianą siłą tego arcydzieła zachował je w pamięci. Z czasem wszystko, co stanowi samo malowidło, szczególna rozwiewność barw, rysunek figur i pejzażu, prostotę środków i całą jakby fabułę utworu, przywaliły inne rzeczy i zostało tylko czujące wiedzenie o czymś nad wszelki wyraz bolesnym. Wspomnienie owo było jak mętne echo czyjejś krzywdy, jakiejś hańby bezprzykładnej, której nie byliśmy winni, a która przecie zdaje się wołać na nas z ziemi dlatego tylko, że byliśmy jej świadkami. Panna Joanna, która rzuciła pytanie o „Rybaka”, siedziała na końcu ławki za obydwiema panienkami i babcią. Czekając odpowiedzi wychyliła się trochę i uważnie przyglądała Judymowi. Ten, z konieczności, patrząc w te oczy jasne, prawdziwie jasne, podniecony ich wynurzeniem zachwytu, które zastępowało w zupełności tysiąc słów opisu płótna Puvis de Chavannes’a, zaczął przypominać sobie nawet barwy, nawet pejzaż. Uniesienie tych oczu zdawało się przytaczać mu obraz, podpowiadać dawno zatarte wrażenie. Tak, pamiętał… Chudy człowiek, a właściwie nie człowiek, lecz antropoid z przedmieścia wielkiej stolicy, obrosły kłakami, w koszuli, która się na nim ze starości rozlazła, w portkach wiszących na spiczastych kościach bioder, stał znowu przed nim ze swą podrywką zanurzoną w wodę. Oczy jego spoczywają niby to na pałąkach trzymających siatkę, a jednak widzą każdego człowieka, który przechodzi. Nie szukają współczucia, którego nie ma. Ani się żalą, ani płaczą. „Oto jest pożytek wasz ze wszystkich sił moich, z ducha mojego…” – mówią doły jego oczu zapadłych. Stoi tam ten wyobraziciel kultury świata, przerażający produkt ludzkości. Judym przypomniał sobie nawet uczucie zdumienia, jakie go zdjęło, gdy słyszał i widział wrażenie innych osób przed tym obrazem. Skupiały się tam tłumy wielkich dam, strojnych i pachnących dziewic, mężczyzn w „miękkie szaty odzianych”. I tłum ten wzdychał. Łzy ciche płynęły z oczu tych, którzy tam przyszli obarczeni łupami. Posłuszni rozkazowi nieśmiertelnej sztuki przez chwilę czuli, jak żyją i co stwarzają na ziemi.

– Tak – rzekł Judym – prawda, widziałem ten obraz.

– Jak tam panna Netka beczała… Jak beczała! – szepnęła Judymowi panna Wanda prawie do ucha. – Zresztą my wszystkie…

– Ja nie mam zwyczaju… – uśmiechnęła się panna Natalia.

– Nie? – spytał doktór, leniwie mierząc ją wzrokiem.

– Bardzo mi żal było tego człowieka, szczególniej tych jego dzieci, żony… Wszystko to takie chude, jakby wystrugane z patyków, podobne do suchych witek chrustu na pastwisku… – mówiła rumieniąc się, a jednocześnie z uśmiechem przymykając oczy.

– Ten „Rybak” zupełnie podobny jest do Pana Jezusa, ale to jak dwie krople wody. Niech babcia powie…

– „Rybak”? A tak, podobny, istotnie… – mówiła starsza pani.


Stefan Żeromski, Ludzie bezdomni, Warszawa 1956

brak komentarzy
dodaj komentarz »

najnowsze teksty

Obyczajowość i moda romantyczna
romantyzm
Obyczajowość i moda romantyczna
Młodzi romantycy pozowali więc na Byronów i Werterów, marzyli o niezwykłych czynach i przygodach, o złożeniu życia dla ojczyzny, o pośmiertnej sławie itd. Uczucia swoje stylizowali według nieszczęśliwej miłości romantycznych kochanków, gardzili prozą życia codziennego, ulegali wpływom mody również w zakresie stroju i uczesania.
 
Rozmowa Witolda z Benedyktem
Nad Niemnem
Rozmowa Witolda z Benedyktem
Obowiązkowy do matury fragment powieści Elizy Orzeszkowej ”Nad Niemnem” (pozytywizm), rozmowa Witolda z Benedyktem
 
Lalka - krótkie opracowanie
Lalka
Lalka - krótkie opracowanie
Autor na początku chciał powieść zatytułować „Trzy pokolenia”. Wybrał tytuł „Lalka” odnoszący się do procesu o lalkę (baronowa Krzeszowska oskarżyła o kradzież lalki panią Stawską)
 
Czesław Miłosz o “Panu Tadeuszu”
Pan Tadeusz
Czesław Miłosz o “Panu Tadeuszu”
Wbrew pozorom, a także wbrew świadomym zamiarom autora, “Pan Tadeusz” jest poematem na wskroś metafizycznym, to znaczy jego przedmiotem jest rzadko dostrzegany w codziennie nas otaczającej rzeczywistości ład istnienia jako obraz (czy odbicie w lustrze) czystego Bytu.
 
Dawność osądzona - o wadach szlachty
Pan Tadeusz
Dawność osądzona - o wadach szlachty
Z chorób, które trawiły dawną Rzeczpospolitą, dwie zwłaszcza, jednorodne zresztą, wskazał Mickiewicz wyraźnie w Panu Tadeuszu, jedną zaraz w tytule, drugą w samym rdzeniu akcji. Jedną z nich jest bezsilność prawa, drugą buta, rozpasanie indywidualizmu szlacheckiego. Jedno i drugie kulminuje w anarchizmie
 

zobacz też

Razumichin

szukaj



epoki

lektury

wiersze

tematy wypracowań maturalnych

czytanie ze zrozumieniem

wskazówki

polski - Wrocław

cytat tygodnia

Hej, za rok matura!

dla Maturzysty w Selkar.pl


selkar.pl

"Już za rok matura
Czy uda się ją zdać?


selkar.pl
"Lalka" z opracowaniem


selkar.pl

Język polski materiały dla
maturzysty z płytą CD


selkar.pl

Pakiet maturalny


selkar.pl

M jak matura. Motywy literackie


selkar.pl

"Zbrodnia i kara" 
opracowanie+audiobook
korepetycje-ogloszenia.pl kontakt
korepetycje z polskiego