
Zenon z końcem lata i wakacji w domu, w Boleborzy, po prostu wrócił do Paryża.
Minął jakiś czas. Dziewczynie zmarła matka, cały świat nagle stracił sens, bo została sama, samotna w wielkim świecie bez bratniej duszy. I wtedy znów spotkała Zenona – dawną miłość, człowieka, który przypominał jej stare dobre czasy. I znów znaleźli się w łóżku. Sytuacja o tyle dziwna, że Zenon miał narzeczoną, Elżbietę, a Justyny ani nie kochał, ani chyba nawet jakoś za bardzo nie lubił. Nie dbał też o nią, o jej uczucia. Dbał o to, żeby szybko wyszła z hotelu, w którym mieszkał, aby nikt jej nie zobaczył, nie skojarzył, co robią. Justyna natomiast istnienia narzeczonej była zupełnie nieświadoma. Ufna, przyszła mu powiedzieć, że jest w ciąży, ale że sobie poradzi. Zenona strach złapał za gardło. Nic nie mówił, słuchał tylko w przerażeniu. Nigdy nawet mu przez myśl nie przeszło, że z tego mogą być dzieci. Nie wsparł jej, nie poczuwał się do odpowiedzialności, hamował własną irytację, że to się w ogóle stało – i tyle.
Justyna ze swoim problemem została sama. Z tym, że ona z ciąży się cieszyła.
Zenon poinformował narzeczoną o ciąży kochanki. Ta się z nią spotkała. Justyna była szczerze zdziwiona, że Zenon ma kogoś, Elżbieta była równie zdziwiona, że jej narzeczony zadał się z taką prostaczką. Mimo wszystko to ona, Elżbieta, zaoferowała pomoc Justynie. Zrzekła się także na jej rzecz jakichkolwiek do niego praw. Odeszła. Wyjechała. Zostawiła Zenonowi wolną rękę. Jedna Zenon nie chciał wiązać się z Justyną ani rezygnować z Elżbiety. Dlatego, kiedy Justyna powiedziała mu, że aby usunąć ciążę, potrzebuje dużej sumy pieniędzy, bez zastanowienia je jej dał. Był świecie przekonany, że pozbył się problemu. Przekonał Elżbietę, żeby do niego wróciła.
Justyna tymczasem przeżywała okropne chwile w domu akuszerki, która podjęła się przerwać ciążę, mimo że było już dość późno na to. Były to dla niej najgorsze chwile od czasu śmierci matki.
Prawdziwy dramat miał się jednak dopiero wydarzyć. Na początku Justyna trzymała się jako tako. Elżbieta załatwiła jej pracę w sklepie bławatnym, Justyna była tam bardzo cenioną pracownicą, awansowała. Ale coś się zaczynało dziać. Pewnego dnia przyszła pod dom Zenona, chcąc zobaczyć dziecko jego i Elżbiety. Porzuciła też tę pracę i – znów dzięki protekcji pani Ziębiewiczowej – dostała pracę w cukierni. Była jednak w coraz gorszej kondycji psychicznej, żeby pracować. Płakała bez powodu w pracy, wracała z pracy i płakała w domu. Z nikim się nie spotykała. Zamykała się we własnym pokoju i leżała w łóżku. Była zmęczona.
Wtedy Zenon zaczął często do niej przychodzić, wynajął doktora, bał się o zdrowie Justyny. Od doktora dowiedział się, że Justyna ma początki schizofrenii, i cierpi przez to, że przerwała ciążę, a bardzo chciała mieć dziecko. Nawet, kiedy opowiadała mu o swojej rozpaczy, powtarzał, że zrobiła, co chciała, bo on jej przecież nie zabraniał dziecka rodzić. Było to dość niesprawiedliwe wobec Justyny, bo usunęła płód raczej z powodu niechęci Zenona, niż z własnej nieprzymuszonej woli. Kiedy Justyna mówiła, że chce zrobić coś złego albo jemu, albo jego żonie, chyba nie brał tego na serio. A jednak stało się – Justyna oblała Zenona żrącym kwasem w jego prezydenckim gabinecie. Sama dała się aresztować. Zenon został oślepiony i po wyjściu ze szpitala, popełnił samobójstwo w domu.
Obraz Justyny i jej związku z Zenonem
Zenon Ziembiewicz
Wątki Granicy
Opis aborcji Justyny
Łucja Posztraska
Obraz Justyny i jej związku z Zenonem
Jak czytać lektury?| korepetycje-ogloszenia.pl | kontakt |